Recenzja: the Polynesian tattoo today
Pierwsza książka Tricii Allen, ‘Tattoo Traditions of Hawai’i,’ okazała się fascynującą lekturą w moim ulubionym stylu – dużo stron tekstu i parę dobrych zdjęć (nie licząc faktu, że tuż po jej przeczytaniu koniecznie chciałam zajrzeć do pamiętników kapitana Cooka). Było to świetne połączenie historycznego zarysu kultury, tradycji i ludzi z obrazem współczesnej kultury i tatuażu hawajskiego – mocne korzenie w przeszłosci i solidny kierunek w przyszłość. Nowa książka Allen odbiega od tej formuly.
Według słów autorki, głosy od czytelników jej pierwszej książki skłoniły ją do pracy nad bardziej wizualnym tomem: ‘jest spore zapotrzebowanie, tak ze strony tatuatorów jak i ludzi zainteresowanych tatuażem w ogóle, na książkę, która składałaby się przede wszystkim ze zdjęć.’ Czytelnik nie znajdzie tu więc wielu informacji na temat tatuażu na wyspach Polinezji czy opisów tradycji i znaczenia kryjących się za tatuażami, ale jest tu za to interesujący przegląd różnych motywów z Markizów, Samoa, Nowej Zelandii etc., współczesnych wariacji na temat oraz potencjalna inspiracja dla tych, którzy chcieliby zrobić sobie tatuaż w takim stylu.
Najciekawsza część ksiazki (dla mnie) znajduje się we Wstępie. Kwestie czym w ogóle jest tatuaż polinezyjski, czy definiuje go także to, kto go zrobił, czy wciąż może być uważany za autentyczny jeśli nosi go ktoś, kto z Polinezją nie ma nic wspólnego, wreszcie, pobieżne wzmianki Allen na temat istnienia takich kategorii jak ‘tatuaż polinezyjski,’ ‘tatuaż neo-polinezyjski’ czy ‘polinezyjski styl tatuażu’ pokazują jak wiele potencjału kryje się tutaj.
Główna część książki to zdjęcia tatuaży wykonanych w różnych stylach i przez różnych artystów, nie zawsze rodowitych Polinezyjczyków. Szczególnie ciekawa w tym kontekście jest opinia Cory Fergusona na temat tworzenia ‘tradycyjnych’ tatuaży przez artystów spoza kręgu tej kultury.
Allen żongluje bardzo specyficznymi terminami dotyczącymi tatuaży z imponującą łatwością, co sprawia jednak, że czytelnik musi borykać się na własną rękęę z takimi nazwami jak ‘moko poho,’ ‘moko tuhono’ czy ‘pe’a.’ Jeśli jest prawdą (a z pewnością jest!), że tradycyjny tatuaż niesie z soba wiele ważnych dla danej kultury znaczeń i informacji, to czytelnik traci na poznaniu, choćby pobieżnym, zagadnienia i jest zmuszony do czysto wizualnego odbioru tej książki. Allen jest zresztą dość niekonsekwentna ponieważ czasami podaje angielskie znaczenie użytego terminu, a czasami je ignoruje. Przejście przez część przedstawiającą sylwetki poszczególnych artystów i przeczytanie ich własnych spostrzeżeń i refleksji na temat swojej pracy rzuca nieco więcej światła na kulturę Polinezji i nazwy używane przez Allen, co nie zmienia jednak faktu, że mały słowniczek terminów byłby dobrym pomysłem i wzbogaciłby zakres, w jakim czytelnik może korzystac z tej książki. Byłoby też dobrze, gdyby był tu mały zarys kultury i tatuaży z poszczególnych regionów Polinezji. Ufam, że Allen wie, co mówi, kiedy wskazuje, że ten tatuaż był zainspirowany motywami z Markizów, a ten łączy motywy maoryskie i z Samoa, ale to nie powstrzymuje mnie od zadania sobie pytania, co jest typowe dla tatuaży na Nowej Zelandii, a co definiuje wzory na Samoa i Markizach, nie wspominając juz o Tonga czy Wyspie Wielkanocnej.
Pomimo tych kilku drobnych uwag, książka dobrze przedstawia piękno i bogactwo tatuaży z wysp Polinezji , pokazując też silny ruch odnowy tradycyjnego sposobu tatuowania nie tylko na Hawajach, ale też i w innych regionach Polinezji. Tatuatorzy znajdą tu wiele ciekawych rozwiązań łączących różne stylistyki i inspiracje. Nie bez powodu Allen jest autorką, która nadaje się najlepiej do tworzenia takich książek z racji swojej pozycji outsiderki ( będąc amerykańską artystką tatuażu, która ukończyła studia antropologiczne i za cel postawiła sobie zachowanie tradycyjnej kultury na wyspach Polinezji) oraz członka kultury, o której pisze (od lat mieszka na Hawajach i jest częścią lokalnej sceny tatuażu).
Tricia Allen, The Polynesian Tattoo Today, Mutual Publishing 2010
« wstecz






