TattooFest 2010

Piąta edycja TattooFestu w Krakowie upłynęła pod znakiem wysokich temperatur i równie gorących emocji. Hala wystawowa na obrzeżach miasta, która nieźle sprawdziła się w poprzednim roku, zdała egzamin także i w tym, aczkolwiek fala upałów, która nawiedziła Polskę w czerwcu powinna zainspirować organizatorów do zainwestowania w (przynajmniej przenośne) AC.

Wysokie temperatury nie przeszkodziły jednak w przebiegu całości wydarzenia i trzeba przyznać, że organizatorom raz jeszcze udało się stworzyć przyjazną, spokojną atmosferę, zaprosić interesującą grupę tatuatorów i body piercerów (nie tylko z polskiej sceny, ale też z  zagranicy, m.in.  Czech (Zhivko), Węgier (Robert z VooDoo Tattoo), Hiszpanii (Robert Hernandez, Sala), Niemiec (Volker z Buena Vista Tattoo) czy USA (Jeremiah Barba)) oraz zadbać o atrakcje dla odwiedzających konwencję.

 

Artyści mieli do dyspozycji dwa poziomy hali i można było zauważyć, że polskie stanowiska nie różnią się niczym od tych z zagranicy, gdzie tradycja ‘branży’ i uczestnictwa w tego typu festiwalach oraz wolnorynkowej rywalizacji o klienta jest znacznie dłuższa. A jeśli nawet była jakaś różnica pomiędzy polskimi i zagranicznymi stanowiskami, to wypadała ona na korzyść ‘naszych’ – ciekawsze aranże i więcej akcji! Niemal obowiązkowe są już różnego rodzaju ‘freebies’ przygotowywane z myślą o gościach konwencji i prym z całą pewnością wiedzie tu Junior, właściciel studia ‘Junior Ink’ z Warszawy. Jego naklejki, pocztówki czy zakładki do książek są dobrze wykonane i ciekawie pomyślane pod kątem marketingowym. Także organizatorzy TattooFestu uczą się szybko i różnica pomiędzy pierwszymi wydaniami festiwalu i jego piątą edycją są wyraźne. TattooFest nie tylko rośnie siłą doświadczenia, ale też liczbą atrakcji skierowanych do odwiedzających i ilością gadżetów, którymi TattooFest jako marka powoli obrasta.

 

Tattoo&Piercing Studio Poznań uczestniczyło w tegorocznej edycji festiwalu w dwojaki sposób: Sławek ponownie zasiadł w jury (i, jako obiektywny, postronny obserwator, muszę przyznać, że jego obecność w jury zawsze tonuje emocje i zapewnia najlepszy z możliwych werdykt), a studio miało okazję zaprezentować swoje nowe dokonania na jednym ze stanowisk. Nasze stanowisko zdecydowanie wyróżniało się spośród innych za sprawą scenografii (dokładne odbicie naszej strony internetowej – rozwiązanie proste, bezpretensjonalne, oryginalne!) oraz nowoczesnym sposobem prezentacji prac (laptopy na stanowiskach poszczególnych studiów to juz standard; pomysłem poznańskiego studia był dynamiczny pokaz wideo prezentujący ciekawe prace wykonane w w studiu, zilustrowany równie dynamiczną muzyką). Stałym elementem stanowiska był też Zibi, który tatuował podczas festiwalu.

 

Spośród atrakcji festiwalu warto zwrócic uwagę na duet prowadzących (w jednej z głównych ról tradycyjnie ‘Raga’) pomiędzy którymi zdecydowanie iskrzyło, wystawę prac plastycznych autorstwa tatuoatorów obecnych na konwencji (także ta autorstwa Sławka Frączka), malowanie manekinów skierowane do odwiedzających czy aukcję prac plastycznych, której dochód był przeznaczony na pomoc miejscowemu Zoo (dobrze wiedzieć, że także i w dziedzinie działalności charytatywnej doganiamy inne kraje!). Był też pokaz karate (dobry pomysł – w zdrowym ciele zdrowy duch, a ludzie związani ze sceną tatuażu zazwyczaj prowadzą zbyt siedzący tryb życia!) oraz muzyka na żywo! Rozczarowaniem okazał się natomiast pokaz podwieszania zorganizowany przez polską grupę ‘Altered State Suspension.’ Moje ciepłe uczucia dla grupy (jedyna polska jak narazie!) zdecydowanie stopniały, kiedy okazało się, że ich pokaz jest sporo opóźniony (co z kolei opóźniło ostatni konkurs tatuażu, a w rezultacie plany wielu osób co do sposobu spędzenia niedzielnego wieczoru w Krakowie czy po prostu powrotu do domu!), a ich repertuar zawiera niewiele treści i mało ciekawy pokaz suspension (obecnie, kiedy podwieszenia i różnego rodzaju pokazy sideshow są właściwie żelaznym punktem każdej konwencji tatuażu, publiczność oczekuje czegoś więcej niż prosty pokaz podwieszenia typu suicide i pretensjonalna oprawa muzyczna a la Enigma!). Przed występem grupy miałam okazję porozmawiać z jednym z zagranicznych gości festiwalu i warsztatów body piercingu i podwieszania, które odbywały sie równolegle do festiwalu i trudno mi nie zgodzić się z jego opinią, że w kwestii podwieszania i pokazów typu sideshow performance Polacy muszą się jeszcze wiele nauczyć, tak w kwestii repertuaru jak i profesjonalizmu.

 

Konkursy tatuażu na TattooFeście po raz kolejny dowiodły jednak, że polski gust w tej dziedzinie rozwija się szybko i dobrze. Zaczyna dominować oryginalność, odwaga i chęć auto-ekspresji, upodobanie do żywych kolorów, a warsztatowo polscy tatuaotorzy nie odbiegają od średniej europejskiej. Znikają produkowane niemal sztampowo biomechaniki i prace o tematyce demonicznej, a jeśli się pojawiają, to w nowej odsłonie, rysunkowej i kolorystycznej. Właściwie nie można już zobaczyć sławetnych ‘tribali,’ za to pojawia się na nowo ‘stara szkoła’ tatuazu, znowu jednak w nowej, nowoczesnej odsłonie. Konkursy tatuażu na TattooFeście ponownie pokazały, co w polskiej trawie piszczy, kogo prace są wciąż ciekawe i na kogo warto zwrócić uwagę w przyszłości, a o to przede wszystkim na takiej imprezie przeciez chodzi!

  « wstecz