Recenzja: the tattoo murder case

 Powojenna Japonia w sierpniu 1947 r. Doktorant medycyny sądowej, Kenzo Matsushita, decyduje się na niezwykły dla siebie krok i odwiedza konkurs tatuażu zorganizowany przez Tokijskie Towarzystwo Tatuaży (Edo Tattoo Society; co ciekawe, takie konkursy rzeczywiście odbywaly się w Tokio już ok. 1830 r.). Poznaje tu tajemniczą kobietę z niezwykłym tatuażem, która przeczuwa zbliżającą się śmierć. Kenzo zakochuje się w niej bez pamięci, ale wkrótce ma nieszczęście odkryć jej poćwiartowane zwłoki. W pościgu za mordercą Kenzo, a wraz z nim czytelnicy, wędruje po zniszczonym wojną Tokio, spotyka ludzi starających się wrócić do życia sprzed wojny i zanurza się w fascynującym światku japońskich mistrzów tatuażu, pracujących na przekór oficjalnemu zakazowi praktykowania sztuki i negatywnym stereotypom.

Jest kilka dobrych powodów, dla których warto sięgnąć po tę powieść. Po pierwsze, jej akcja toczy się w Japonii tuż po wojnie, co daje nam szansę zobaczyć, jak Japończycy radzili sobie z upokorzeniem przegraną i bolesnymi przeżyciami wojennymi. Napisana w 1948 r. przez japonskiego pisarza-debiutanta, ‘The Tattoo Murder Case’ pośrednio pokazuje, jak wyglądało codzienne życie Japończyków tuż po wojnie. Po drugie, powieść wprowadza nas w japoński sposób myślenia i postrzegania świata, który znacznie odbiega od zachodniego. Japońska literatura słynie z elegancji i prostoty języka oraz dbałości o szczegóły i dowody na to możemy znaleźć nie tylko w dziełach starszych autorów, ale także w tej detektywistycznej powieści – jej styl jest bardzo elegancki, wyważony, autor dba o szczegóły, akcja toczy się wartko, a jednak pozwala na zatrzymanie się nad interesującymi szczegółami tak bohaterów, jak i konkretnych sytuacji.Wreszcie, po trzecie, powieść Takagiego traktuje pośrednio o mistrzach tradycyjnego japońskiego tatuażu, pokazując ich życie codzienne, niejednoznaczne nastawienie społeczne wobec tatuaży, bogactwo motywów i wiele przesądów związanych z tym zawodem.

 

Jedną z bardziej uderzających i interesujących kwestii obecnych w tej książce jest niemal współczesne podejście autora do tatuaży. Wiele spośród słów wypowiedzianych przez bohaterów jest bardzo aktualne i dzisiaj, i wielu ludzi Zachodu z pewnością mogłoby się pod nimi podpisać: ‘dwie rzeczy związane z tatuażami, które robią wrażenie na ludziach to ich koszt i ból, który się z tatuażem wiąże’ (s. 106- 107) , ‘tatuaż jest jak narkotyk. Najpierw się nim fascynujesz, potem uzależniasz, a zanim się obejrzysz, już rujnujesz swoją skórę przy pomocy barwników i igieł’ (s. 166) lub ‘nastawiony filozoficznie obserwator mógłby dojrzeć w wytatuowanych ludziach niezależną rasę, oddzieloną od ulotności życia na ziemi swoimi nieśmiertelnymi tatuażami’ (s. 24). Podobnych spostrzeżeń jest tu dużo więcej.

 

Takagi nie stwierdza jednoznacznie i otwarcie, czy sam jest wielbicielem sztuki tatuażu i bawi się z czytelnikiem, konfrontując go z różnymi opiniami wypowiadanymi przez swoich bohaterów. Widać jednak, że sam zgłębił temat wcześniej i potrafił dostrzec i zdefiniować różnice pomiędzy japońskim i zachodnim stylem tatuażu. Co więcej, wydaje się, że był dumny z japońskiego prymatu w tej dziedzinie: ‘w przeciwieństwie do japońskiego tatuażu, który opływa kontury ciała jak rzeka opływająca kamienie, Amerykanie pokrywają swoje ciała mieszaniną szpetnych, prostych wzorów ... nie można wybaczyć braku artyzmu’ (s. 10), ‘sztuka tatuażu jest dziedziną, w której Japonia wciąż może się szczycić kunsztem najwyższym na świecie’ (s. 319).

 

W miarę jak akcja powieści rozwija się, a morderstw przybywa, Takagi zagłębia się coraz bardziej w światek tatuażu, wspierając się historią japońskiego tatuażu (pierwsze tatuaże europejskich koronowanych głów w Yokohamie czy korzenie i źródło inspiracji w tradycyjnym japońskim drzeworytnictwie), różnorodnością wykorzystywanych motywów, bogactwem japońskiego folkloru i bardzo spolaryzowanymi opiniami na temat tatuażu krążących wśród samych Japończyków. Za sprawą tych szczegółów rozsianych na kartach powieści, same morderstwa i sensacjonalizm zostają zepchnięte na dalszy plan, a uwagę czytelnika przyciągają przede wszystkim ludzkie przeżycia i ukryte pasje.

 

Byłoby też niesprawiedliwością wobec autora nie wspomnieć o jego erudycji w kwestii zachodniej literatury – Takagi cytuje Szekspira, wspomina Goethego i Chaucera, ale też pokazuje, za sprawa tak jawnych jak i ukrytych odniesień, że dobrze zna europejskie i amerykańskie powieści detektywistyczne. Wymienia dwie (Sokół Maltański i Żegnaj, Laleczko), ale w tle, nigdy nienazwany a jednak bardzo obecny, jest najsłynniejszy europejski detektyw, Sherlock Holmes, tu pod postacią młodego geniusza Kyosuke Kamizu, przy którym Kenzo pełni poślednią, a jednak czasami bardzo pomocną rolę doktora Watsona.

 

‘The Tattoo Murder case’ jest czymś więcej niż tylko kolejną powieścią detektywistyczną. Jest dobrze napisana (i przetłumaczona!) i zadziwia tak samym pomysłem, jak i sposobem jego realizacji. Współczesny fan tatuażu może być zaskoczony głębią i niejednoznacznością spojrzenia autora na tatuaże, co jednak tylko dodaje wartości samej książce i pokazuje jak wiele zawdzięczamy przeszłości i tradycjom, o których wiemy tak niewiele.

 

Akimitsu Takagi, The Tattoo Murder Case, Soho Crime 2003;

  « wstecz