Handpoke to alternatywna, nawiązująca do korzeni sztuka zdobienia ciała, która nie wymaga użycia maszynki do tatuażu. Tusz wprowadzany jest pod skórę pojedynczą igłą, kropka po kropce, aż do uzyskania pełnego obrazu.
Krąży wiele mitów na temat tej metody, z którymi możecie się spotkać, na przykład:
• nietrwałość tatuażu - bzdura! jakość rysunku zależy od doświadczenia i umiejętności tatuatora, nie traci on na trwałości z uwagi na metodę, a niektórzy twierdzą, że wręcz zyskuje.
Opinia ta bierze się najprawdopodobniej z faktu, że handpoke stosowany jest często do ozdabiania dłoni, na których skóra jest delikatna, a podlega częstemu myciu, ścieraniu i ekspozycji na słońce, i tatuaże istotnie trudniej utrzymać w dobrej kondycji.
• zwiększa ryzyko infekcji - i znów! bezpieczeństwo i higiena pracy zależą od profesjonalizmu tatuatora oraz standardów studia, w którym wykonujecie tatuaż, a nie od metody.
• nadaje się tylko do wykonania małych wzorów - nieprawda! Przypominam, że rdzenny tatuaż etniczny zajmował olbrzymie partie ciała, ale proces jego powstawania był czasochłonny. Można tą metodą wykonać także duże, pełne i kolorowe prace, ale wymaga to czasu i cierpliwości!
Handpoke zyskuje w ostatnim czasie na popularności i jest metodą rekomendowaną dla osób, które zaczynają przygodę z tatuażem i nie znają jeszcze swojego progu wrażliwości lub których wytrzymałość jest niewielka. Ból w tym przypadku ograniczony jest do minimum, odczuwamy raczej delikatne ciągnięcie czy poszarpywanie skóry niż kłucie. Co więcej, rytualny charakter handpoke i czas pracy sprzyjają wytworzeniu specyficznej relacji pomiędzy artystą i klientem.